Reklama
Turystyka indywidualna: Ekipa czy samotna podróż?
„Jadę do Azji. Zbieram ekipę.” – Jeśli zajrzałeś kiedyś na forum podróżnicze, to na pewno widziałeś takie ogłoszenia. Kiedyś wydawało mi się oczywiste, że jadąc gdzieś daleko potrzebujemy wsparcia – musimy podróżować w grupie. Grupa zawsze coś wymyśli, jakoś sobie poradzi, ktoś będzie znał język, no i nie będzie nudno. Ot, taka turystyka indywidualna, ale z przyjaciółmi.
Turystyka indywidualna – w ile osób?
Podróżowałem w wielu konfiguracjach – w piątkę, w trójkę, dużą grupą, czasami samotnie, najczęściej w dwójkę. Teraz wiem, że podróżowanie ma większy sens jedynie wtedy, kiedy jedzie się samemu lub z jedną, bardzo bliską osobą.
Reklama
Opowiem Wam dlaczego:
Grupa turystyczna
- Wyjazd grupy musi być ściśle zaplanowany od początku do końca. Nie ma miejsca na improwizacje, a założonego planu często i tak nie udaje się zrealizować.
- Ciągle się na kogoś czeka. Trzeba się umawiać, robić zbiórki, a zawsze ktoś i tak się spóźni. Czekanie może zajmować nawet 2 godziny dziennie.
- Wycieczka z grupą jest droga – nie ma jak wypośrodkować oczekiwań, co do wydatków.
- Każdy ma inne oczekiwania wobec standardu noclegu, jedzenia, transportu – i zawsze część grupy jest niezadowolona.
- Nie można jechać na długo – dwa tygodnie to już dużo.
- Zawsze znajdą się 2 osoby, które nas irytują oraz ktoś, kto mógłby się już nie odzywać.
- Grupa turystyczna jest hermetyczna – rozmawia się we własnym gronie, a kontakt z tubylcami ogranicza się do handlu.
- Nad ambicjami podróżniczymi i ciekawością świata zwycięża w końcu impreza. Tylko po co jechać na inny kontynent, żeby pójść na piwo i posłuchać europejskiej muzyki?
5 osób = wyrzeczenia
- To też grupa i dotyczą jej prawie wszystkie powyższe punkty.
- Mimo to można już od biedy zaakceptować taką ilość osób w dalekich podróżach (ale lepiej tego nie robić).
- Siłą takiej mini-grupy jest możliwość dzielenia kosztów, np. przy wynajmie jeepa, przewodnika czy organizacji wycieczki.
- 5 osób to nadal za dużo, by wynająć taksówkę, albo skorzystać z podwiezienia zwykłym samochodem.
- Wycieczka z grupą 5-osobową jest bardzo mało elastyczna – nadal trzeba planować wszystko z dużym wyprzedzeniem.
- Główny organizator musi stale zastanawiać się: „Czy na pewno wszystkim się podoba?” Codziennie ktoś z grupy ma gorszy dzień i codziennie trzeba pracować nad atmosferą w grupie.
- Podróż to stałe wypracowywanie kompromisu oraz wyrzeczenia. Ktoś zawsze jest niezadowolony.
- Po kilku tygodniach członkowie grupy zaczynają działać sobie na nerwy.
- Bardzo ciężko jest znaleźć nocleg na CouchSurfing. Kiedyś udało mi się zapewnić noclegi dla 5 osób w 2-miesięcznej podróży, ale wymagało to mnóstwa wysiłu i planowania na wiele miesięcy przed podróżą.
4 osoby = 2 pary
- Taka grupa ma skłonność do dzielenia się na 2 pary. To niekoniecznie musi być złe, ale pary muszą się naprawdę lubić, żeby uniknąć sytuacji patowych.
- Łatwo wynająć samochód – 4 osoby mieszczą się z bagażami, a jednocześnie jest najtaniej.
- Śpi się wygodnie w 2 namiotach.
3 osoby – o 1 za dużo
- Podział grupy jest gorszy niż w przypadku dwóch par, bo ktoś zawsze zostaje sam – a bez szans na sojusznika każdy konflikt ciężej znieść.
- Taka konfiguracja jest dobra jako czasowa odmiana dla pary, która podróżuje już od jakiegoś czasu. Pojawiają się nowe tematy rozmów, świeże spojrzenie.
- Problemem jest spanie w namiocie – dwa są niby niepotrzebne, ale w jedym ciężko się zmieścić z plecakami.
- Jest bezpieczniej niż w dwójkę – maleje szansa uprowadzenia czy napadu.
2 osoby – idealnie
- To najlepsza konfiguracja.
- Jest jeden warunek – trzeba się bardzo dobrze znać, bardzo lubić, mieć wspólne cele i móc na sobie polegać. Zdarzało mi się spotkać podróżujących dwójkami, którzy po jakimś czasie patrzeć już na siebie nie mogli i tylko wyczekiwali końca podróży.
- Jest tanio – wiele wydatków można podzielić na 2 (noclegi, transport lokalny, przekąski, przewodnik). Gdyby podróżowało się samemu, płaciłoby się prawie tyle, co 2 osoby razem. Zresztą turystyka indywidualna z reguły jest tańsza niż turystyka zorganizowana.
- Pokoje w hostelach są zazwyczaj dwuosobowe, podobnie jak riksze.
- Jest się mobilnym – wystarczy zgoda 1 osoby i już można zmienić plany.
- Jedna osoba może pilnować bagażu, a druga w tym czasie coś załatwiać, np szukać noclegu.
- W konfiguracji „dziewczyna – chłopak” można łatwo i bezpiecznie poruszać się autostopem.
- Możliwe jest wygodne spanie w samochodzie osobowym.
- Łatwo jest znaleźć nocleg na CouchSurfing.
- Można mieć ze sobą tylko 1 namiot i dzielić się ciężarem sprzętu – kuchenki, filtrów do wody, apteczki, itp.
- Mimo wszystko taka wyprawa jest bezpieczniejsza niż samotna podróż.
Turystyka indywidualna - Samotna podróż
- Samotna podróż to świetna sprawa, choć nie dla każdego. Trzeba mieć trochę sprytu, zaradności i być naprawdę ciekawym świata. Za to można wszystko przeżywać najpełniej.
- Ma się świetny kontakt z tubylcami – nie jest się już turystą, któremu należy coś sprzedać, ale gościem, którym trzeba się zaopiekować. Można poznać ich życie codzienne i zobaczyć znacznie więcej, niż z grupą.
- Nikt nie narzeka.
- Można robić naprawdę dokładnie to, co się chce!
- Ma się mnóstwo czasu dla siebie.
- Nie rzuca się w oczy.
- Jest się zmotywowanym do szybkiej nauki języków.
- Podróżuje się znacznie szybciej.
- Turystyka indywidualna to możliwość korzystania z różnych nadarzających się okazji – dla samotnego podróżnika zawsze znajdzie się dodatkowe miejsce na pace czy w samochodzie, albo kanapa na hotelowym zapleczu.
- Jeśli ma się dużo czasu i jest się elastycznym, to można podróżować naprawdę tanio.
- Pojedynczego człowieka mogą zawsze przepuścić poza kolejką, dopisać do listy, albo przymknąć na coś oko.
- Czasowa samotność dobrze robi – można zatęsknić za innymi.Z drugiej strony nie ma sie z kim podzielić swoimi obserwacjami, radościami i problemami.
- Podróż może przerodzić się w życie. Łatwo podjąć decyzję, że chce się gdzieś zostać na dłużej, a nawet na stałe. Łatwiej znaleźć pracę i nowy pomysł na życie.
Najczęściej wyszukiwane:
- gap year wady i zalety
- podróż
- turystyka indywidualna
- turystyka indywidualna definicja
- samotne podróżowanie
- samotne podróże
- grupa turystyczna definicja
- samotna podróż
- grupy turystyczne
- podrozowanie i turystyka
- grupa turystyczna
- podróże samotne









Imponujące przemyślenia. Nigdy się nie zastanawiałem nad takimi aspektami, ale faktycznie jest coś w tym, że ludzie łączą się w pary. W górach do liny najwygodniej jest się wpiąć w 2 osoby: jedna osoba asekuruje, a druga idzie.
Faktycznie w dużych grupach jest tak, że się alienuje od otoczenia, ale czasami w grupie są takie osoby, które łatwiej się integrują z otoczenie i nie mają silnego związku z grupą.
W pojedynkę w górach jest dosyć niebezpiecznie. Jak się widzi kogoś kto też idzie sam to się dołącza, żeby było bezpieczniej. Pełniej się przeżywa, no i przede wszystkim w swoim tempie.
Ja preferuje parzyste grupy: 2, 4, 6. Z takich konfiguracji mogą się tworzyć odrębne mini-wycieczki. Różne grupy mogą iść różnym szlakiem.
Ciekawa analiza. Ja podróżowałem samotnie albo z dziewczyną. Jedno i drugie ma swoje wady i zalety. Ale nie wyobrażam sobie podróży w większej grupie.
W dwójkę jest rzeczywiście fajnie jeśli, tak jak napisałeś, jest to ktoś z kim lubimy spędzać czas.
Tak się składa, że większość podróży odbywam w tej ostatniej opcji i dla mnie jest najlepsza.
Chociaż mam zawsze po przyjeździe gdzieś takie mocne uderzenie samotności na początku. Ale to mija. A później zawsze można kogoś poznać.
Grupa ma zawsze potrzebę posiadania „przewodnika” – mimo że cel jest znany, ktoś musi podejmowac czasem szybkie decyzje (bywa, że błędne). Zawsze chodziłem kilkanaście metrów przed grupą – to sposób na samotne doznania mimo pracy zespołowej (rzadko po zalecanych trasach bardziej z mapą i busolą).