Ameryka Południowa
Ponieważ wszystkie busy są prywatne, panuje ostra konkurencja. Bez naganiacza kierowca nie miałby szans na znalezienie klientów i utorowanie sobie drogę wśród innych colectivo. Chłopiec najczęściej stoi w drzwiach pojazdu, jedną ręką trzyma się dachu, a drugą trzyma pieniądze i nagania pasażerów. Ciągle wskakuje i wyskakuje. Kiedy trzeba – wali pięścią w karoserię konkurencji, albo własnym ciałem tarasuje przejazd.
Prawo nakazywało, aby każdy dorosły Indianin co 3 miesiące dostarczał kolonizatorom 50 gramów złota. Ironią losu było to, że za wzór służyła pojemność dzwoneczków, które wcześniej Hiszpanie przywieźli Indianom w darze. Kiedy Indianin zapłacił haracz, otrzymywał miedzianą płytkę z datą, którą musiał nosić na szyi. Gdyby zobaczono go bez niej, podlegał karze śmierci.
Półwysep Valdes to prawdziwy, wspaniały świat zwierząt, które królują w powietrzu, na lądzie, a przede wszystkim na plażach. Mieszkają tu lwy morskie, pingwiny Magellana, a przede wszystkim leniwe i piękne słonie morskie. Słonie wylegują się na piasku i jedynie czasami decydują się na wysiłek podrapania płetwą swoich śmiesznych nosów.
A potem pojawili się biali – Hiszpanie i Portugalczycy. Przywieźli choroby, łupili, podbijali i zmuszali Indian do pracy w kopalniach i plantacjach. Najgorsi byli portugalscy łowcy niewolników. W oczy Guarani zaczęła zaglądać zagłada.
Ale nagle stało się coś niespotykanego. W lasach nad rzeką Parana pojawili się przybysze w długich, czarnych habitach – Societas Iesu, czyli Jezuici.
Szacuje się, że od XV w. w kopalniach Potosi zginęło kilka do kilkunastu milionów ludzi. Najpierw byli to niewolnicy indiańscy, a potem ciemnoskórzy sprowadzani z Afryki. Wydobywano tu srebro. W krótkim czasie Potosi stało się najświetniejszym i najbogatszym miastem Nowego Świata, a jego srebro zachwiało ekonomią Europy.
Jeśli mówiąc „yerba mate” myślisz: „taka herbata, którą Cejrowski pije na pokaz”, to trzeba przenieść Cię na ulice Buenos Aires i pozwolić obserwować. Najpierw przejdzie grupka osób z termosami, potem zauważysz spacerujące pary z tykwami w rękach, a gdy będziesz chciał coś kupić, pani w sklepie będzie musiała najpierw odstawić swój napar, żeby coś Ci podać. W Argentynie, Urugwaju, Paragwaju i południowej Brazylii zwyczaj picia yerba mate jest tak powszechny i zakorzeniony, że ludzie tam nie zdają sobie sprawy, że jest to coś niespotykanego poza ich krajami.
O wielu krajach mamy pewne wyobrażenia, chociaż nigdy w nich nie byliśmy. Czytamy, rozmawiamy, oglądamy – i tak budujemy sobie obraz ludzi i miejsc. Udało nam się odwiedzić ok 50 krajów świata i właściwie każdy z nich nas zaskoczył. Nie sprawdzały się stereotypy, wcześniejsze wyobrażenia upadały i uczyliśmy się świata od nowa. Tutaj wybrałem 6 państw, które zaskoczyły nas najbardziej.
12 października 1492r. ok. godziny 2 w nocy marynarz Pinty – Rodrigo de Triana – krzyknął: „Tierra! Tierra!”. W świetle księżyca, w odległości 6 mil morskich, ukazała się plaża wyspy, którą nazwano San Salvador, czyli Święty Zbawca. W ten sposób Rodrigo de Triana stał się pierwszym Europejczykiem, który zobaczył Amerykę.
Plakat wyborczy Dzisiaj proponuję niezapomniane wrażenia estetyczne, czyli plakaty wyborcze z kampanii prezydenckich, na które trafiliśmy w czasie naszych podróży po Chile i Urugwaju. Plakat wyborczy – polityka miłości Powyżej billboard kandydata na deputowanego do chilijskiego parlamentu (polityka miłości). Marco Enriqueza-Ominami - na prezydenta Plakat wyborczy, Chile Plakat wyborczy …
Jeżeli popatrzycie na mapę Ameryki Południowej, pośrodku jej wschodniej części zobaczycie białą plamę. jest ogromna – ma ok. 200 km długości i 100 km szerokości i jest największym salarem na świecie, czyli wielką taflą soli. Salar de Uyuni ma 12000 km2 powierzchni i znajduje się na boliwijskim altiplano na wysokości 3953m n.p.m.
Gdzie znajduje się Machu Picchu Wszyscy, którzy żądni przygód trafią w tą część świata, zdążają do Cuzco, dawnej stolicy Imperium Inków, które stanowi bazę wypadową do Machu Picchu. Nic dziwnego, że obsługa gości przerodziła się w wielki biznes i wszyscy lokalni mieszkańcy mają coś wspólnego z turystyką. W ciasnych uliczkach Cuzco pojawiły się dziesiątki agencji oferujących transport do Machu Picchu. Ceny są horrendalnie wysokie i to niezależnie od tego, czy zdecydujemy się na lot helikopterem, czy na coś bardziej przyziemnego.
Tak naprawdę to chcieliśmy pojechać wszędzie. Lista miejsc, które wydawały się nam ciekawe, nie miała końca – trzeba było wybierać. Kiedy wracaliśmy z Mongolii i Syberii, wiedzieliśmy już, że pojedziemy na rok. Wydawało nam się, że to taka jednorazowa szansa, bo spodziewaliśmy się, ze już nigdy nie pojedziemy na tak długo i tak daleko. Po powrocie czekały nas już tylko trzytygodniowe urlopy, więc teraz trzeba było celować poza zasięg późniejszych możliwości – na drugą stronę planety.
Kiedy siedzieliśmy w pociągu Kolei Transsyberyjskiej, myśleliśmy że jedziemy w najdłuższą i najdalszą podróż życia. Przejechaliśmy wiele tysięcy kilometrów. W Nowosybirsku widzieliśmy całkowite zaćmienie słońca, w Moskwie spaliśmy w prawosławnym klasztorze, w ruinach łagru dotykaliśmy historii, jedliśmy omule prosto z Bajkału, widzieliśmy najgłębsze miejsce na jeziorach świata, wędrowaliśmy po tajdze, a w Republice Buriacji pierwszy raz odwiedziliśmy buddyjski klasztor.





