Święte krowy - Jak zrozumieć Indie?
Indie to dla wielu zestaw stereotypów: jedzenie, hinduizm i święte krowy.
Prawdopodobnie nikt z zachodniego świata nie może powiedzieć, że rozumie Indie. Tutaj wszystko nakłada się i przenika, ma kilka poziomów znaczeń. Można jedynie wyłapać szereg spostrzeżeń, ale ciężko połączyć je w ciąg przyczynowo-skutkowy, a tam bardziej oceniać.
Indie – brytyjskie stereotypy
Od samych Hindusów można usłyszeć sprzeczne wyjaśnienia tych samych spraw, a zachodnie stereotypy jednocześnie znajdują tu potwierdzenie i całkowicie mijają się z prawdą. Jedną z przyczyn naszej niewiedzy może być to, że otrzymaliśmy obraz kultury i religii Indii za pośrednictwem Brytyjczyków, którzy sami jej nie rozumieli, uważali za niższą i próbowali zastąpić swoją.
Święte krowy
Na przykład święte krowy… Widzi się je wszędzie i jest się przekonanym, że są wcieleniem jakiegoś bóstwa i dlatego mają zapewnione specjalne traktowanie. Tymczasem ma to niewiele wspólnego z religią.
Słyszeliśmy wytłumaczenie, że ochronę bydła wprowadził w dawnych czasach jeden z władców, bo był to gatunek zagrożony wyginięciem, czyli z podobnych powodów, dla których i my chronimy niektóre zwierzęta.
Z biegiem czasu praktyka ta obrosła w różne ludowe dodatki, które wzbogaciły ją o formy kultu i dziś można usłyszeć od niektórych Hindusów, że faktycznie krowy się czci. Nie ma to jednak właściwie podstaw w religii, a termin „święte krowy” powstał raczej z brytyjskich obserwacji niezrozumiałych zwyczajów obcej kultury.
Święte krowy sąsiada
Tak naprawdę wszystkie krowy, które widzi się na ulicach, mają swoich właścicieli. Specyfika ciasnych, gęsto zabudowanych miast powoduje, że nie ma w nich miejsca na obory czy zagrody i dlatego krowy pasą się na ulicach. W miastach nie ma roślin i dlatego za pożywienie służą krowom głównie odpadki.
Czy święte krowy by jedli?
Większość krów jest regularnie dojona i podobno teoretycznie nie istnieje religijny zakaz jedzenia ich mięsa – jest to raczej sprawa tradycji. W niektórych stanach Indii ze względów higienicznych zakazano trzymania krów na ulicach, a zamiast tego na przedmieściach powstały wielkie farmy.
Czy do tej pory byłeś przekonany, że święte krowy są święte?
Z czym Ci się kojarzą Indie?
Najczęściej wyszukiwane:
- święte krowy
- swiete krowy w indiach
- religia w indiach
- religie w indiach
- święte krowy hinduizm
- hinduizm święte krowy
- hinduizm religia indii
- ciekawostki o indiach bóstwa
- ciekawostki na temat indii
- religie indii ciekawostki
- krowy
- krowy w indiach












Ciekawa koncepcja, nie słyszałem o tym. Czy potrafisz podać jakieś źródła takich informacji?
Marku, dzięki za komentarz.
Szperając dziś w internecie znalazłem kilka drobnych potwierdzeń (m.in. pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Awi%C4%99ta_krowa – bez źródła).
Ale najciekawszy jest ten artykuł:
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,19
Podczas naszej podróży po Północnych Indiach staraliśmy się dowiedzieć jak najwięcej o hinduizmie.
Pytaliśmy zawsze m.in. o święte krowy i zazwyczaj natykaliśmy się na oburzenie co bardziej wykształconych hindusów.
Chodziło im o to, że „jak my możemy w ogóle o to pytać o takie brednie”.
Raziło ich, że Europejczycy wiedzą o hinduizmie tylko tyle, co przekazali Brytyjscy kolonizatorzy – czyli wiadomości bardzo spłycone.
Anglojęzyczna wersja strony wikipedii, którą podałeś już nie jest tak radykalna w twierdzeniu, że krowy nie są święte. Jest też dużo innych źródeł przekonanych o specjalnym statusie krowy, na przykład tutaj http://www.hinduism.co.za/cowsare.htm
Oczywiście – krowy mają specjalny status.
Ale po prostu ten status nie wziął się z teologii.
Ponadto przez wieki narosło wiele tradycji związanych z krowami.
Ale to trochę tak, jak z chrześcijańskimi tradycjami – święcenie jajek w koszyku w Wielką Sobotę nie wzięło się z teologii.
Przypomniała mi się historia, którą ze dwa lata temu usłyszałem na spotkaniu z grupą podróżników. Kiedy byli w Indiach, widzieli sytuację, w której krowa zniszczyła ulicznemu sprzedawcy bodajże gliniane garnki. Sprzedawca sprawdził, czy nikt nie patrzy, po czym kopnął krowę w tyłek. Pewnie wielu zrobiłoby podobnie…